No nie...

3 Lutego 2011
Czwartek
22:20

Witam...
Znowu dłuższa nieobecność na Mylogu... W sumie to nie wiem czym to jest spowodowane. Tym, że nie chcę mi się tu zbyt często zaglądać, czy może tym, że nie mam czasu? Nie wiem... A może znowu znudziło mi się blogowanie?! No nie, nie ma mowy tym razem nie usunę bloga i nie będę zakładała ponownie jak mi się jednak zechce pisać... Ehhh czas tak szybko leci, dopiero były wakacje, a już luty następnego roku. W kwietniu czeka mnie matura. Sama nie wiem czy się bać czy nie, dziwne uczucie... Teraz ferie, chociaż i tak trzeba chodzić do szkoły na dodatkowe lekcje matematyki organizowane w ramach przygotowania do egzaminu. No cóż... Takie życie maturzysty. Chociaż od kwietniowego finału, będzie zależało większość życia. Na jakie studia pozwolą mi wyniki i co dalej będę robić. Najgorzej to się boję polskiego. Wiem, że trudno uwierzyć, ale mam straszną nauczycielkę! Ciężko jest nawet na dopuszczający odpowiedzieć! Nie żartuję! Trzeba naprawdę wszystko perfekcyjnie umieć, żeby coś dobrego dostać. Pani twierdzi, że my umiemy na 4, nauczyciel na 5, a Bóg na 6. Chociaż i tak rzadko kto dostaję tą czwórkę. Dość dziwne wytłumaczenie. Jest bardzo zawzięta. Jak już się kogoś uczepi to ten ktoś ma przechlapane do końca szkoły... Nie wiem jak to będzie z tą maturą z polskiego, pewnie nie dopuści pół klasy... Bo jak twierdzi "że ma już wytypowane osoby, które się do czegoś nadają"... Ahh ci nauczyciele. Lepiej nie komentować, bo jeszcze się komuś dostanie za to. Tak właśnie dzisiaj sobie przeglądałam moje zakładki i zobaczyłam mojego bloga hehe. To pomyślałam, że coś tu napisze, bo tak pusto tu. Jeszcze się pajęczyny porobią ;)

Ok to tyle na dziś. Pozdrowienia dla wszystkich Mylogowiczów ;) A co u Was?